lilaBlog

28-08-2010 | Komentarze (16)

Jazda!

Zostaw komentarz do wpisu "Jazda!"

28-08-2010 | Komentarze (4)

I relacja Patrycji z grilla

Co tam moja…Pati ma chyba obiektyw zamiast oka ;)

Na zielonej trawce…

Zostaw komentarz do wpisu "I relacja Patrycji z grilla"

26-08-2010 | Komentarze (5)

Moments

Momenty i nowe fryzury. Pani fryzjerka widziała żal w moich oczach i była łaskawa :)





Zostaw komentarz do wpisu "Moments"

25-08-2010 | Komentarze (13)

Można i tak…

Może następne będę szczudła? Mnie już nic u nich nie dziwi ;)



Zostaw komentarz do wpisu "Można i tak…"

25-08-2010 | Komentarze (6)

Pieczone borówki, czyli zapiekanka


Zostaw komentarz do wpisu "Pieczone borówki, czyli zapiekanka"

24-08-2010 | Komentarze (10)

Grill na działce

Grill z Patrycją i Mariem. Było bardzo gorąco, ale jest na to sposób ;)
Ten grill był już ponad tydzień temu. Staram się nadrabiać zaległości ;)






Zostaw komentarz do wpisu "Grill na działce"

24-08-2010 | Komentarze (4)

Melodrama Festival

Piotr ma trochę wspólnego z tym Festiwalem, więc pożądamy ich śladem ;)
Chłopakom się te szczudła podobały, ale Artura poznali dopiero jak się odezwał, hehe.
Od wczoraj codziennie wieczorem są spektakle, więc łykamy trochę kultury. Uwielbiam teatr.




Zostaw komentarz do wpisu "Melodrama Festival"

20-08-2010 | Komentarze (40)

Wystawa w Empiku

Zapraszam na wystawę pt “ZAKOCHAJ SIĘ W EMPIKU”.
To moja pierwsza wystawa, więc właśnie delektuję się tym wpisem i przy okazji oblewam ją dobrym drinkiem :)
Zaczęło się to wszystko od pomysłu na sesję ślubną Agaty i Rafała, a potem do współpracy nad wystawą zaprosiłam Paulinę Kolondrę.
I tak powstało kilka fajnych fotografii.
Udział w wystawie miał też Artur Zaborski, który robił ze mną pierwszą sesję.
Oczywiście zapraszam wszystkich do odwiedzenia EMPIKU – Wrocław Renoma, ul. Świdnicka 40, III piętro – będzie mi bardzo miło :) .
Aha, zdjęcia będą wisieć około miesiąca.

I 1 z 11 naszych zdjęć.

Zostaw komentarz do wpisu "Wystawa w Empiku"

08-08-2010 | Komentarze (44)

Sesja ciążowo-portretowa

Te zdjęcia chciałam zrobić odkąd się dowiedziałam, że Agnieszka jest w drugiej ciąży.
Udało się połączyć wakacje i sesję w jednym czasie – szczęściara ze mnie, bo 5 miesiąc to moim zdaniem świetny moment na sesję.
Dzięki Aga za cierpliwość i za wszystko. Uwielbiam Cię :)












Zostaw komentarz do wpisu "Sesja ciążowo-portretowa"

06-08-2010 | Komentarze (29)

1998 km

Przejechaliśmy dokładnie 1998 km.
Nie podróżowaliśmy ciągle, bo nie mieliśmy takiego zamiaru.
Celem nr był Olsztyn. I nasi przyjaciele z którymi spędziliśmy zeszłoroczne wakacje
(pamiętacie Mazury?)
Było tak jak miało być. Leniwie, spontanicznie i bardzo smacznie. To ludzie, z którymi rozumiemy się bez słów.
Jedyna ich wada, to taka, że mieszkają na drugim końcu Polski, choć to Oni twierdzą, że My mieszkamy nie tam gdzie trzeba ;) A Olsztyn faktycznie kusi. Mieszka się tam cudownie. Nie ma gwaru dużego miasta, ale są wszystkie rozrywki. Jest bardzo zielono, są jeziora, starówka i klimatyczne knajpki. Można się tam rozgościć na dłużej. I żal było wyjeżdżać. Z Olsztyna oraz nowego pięknego domu Agnieszki, Michała i małej Mai.

A poniżej postaram się opowiedzieć co nie co, choć tak naprawdę leniłam się znowu jeśli chodzi o zdjęcia. jak co roku.

Od razu muszę wspomnieć, że Franek nie mógł się doczekać aż zobaczy Maję. Wymyślał co chwilę jakie prezenty jej przywiezie, całą drogę musiałam go zapewniać, że na pewno się z nią spotka. Miałam wrażenie, że co drugie słowo to jej imię :)
I gdy się spotkali, to się przytulali, a poranne oglądanie bajek na kanapie wyglądało często tak:

Pewnego dnia Maja oglądała w sklepie dodatki do domu. Wyszła z niego z ceną w ręku. Rzecz nie była tania, więc Franek postanowił zarobić na zachciankę i zbierał do kapelusza na starówce ;)
W końcu, czego się nie robi…


Odkrywaliśmy dobre jedzenie w knajpkach. W tej było wyjątkowo smacznie. I pięknie. A Aga, która jest w ciąży wygląda jeszcze piękniej niż rok temu. I sesja ciążowa na pewno też będzie niebawem na blogu :) .




Czasem sami gotowaliśmy. Przywiozłam kilka genialnych przepisów.

Załapaliśmy się nawet na urodziny taty Agnieszki. Było rodzinnie i ciepło. I pysznie. A dzieciaki świetnie się bawiły. Na zdjęciach 6-letni Maks. Wygląda jak starszy brat chłopaków. Równie żywiołowy.



A tutaj w domku letniskowym rodziców Michała. Znowu czuliśmy się swobodnie. Jak w rodzinie.




I zabawy w domu oraz ogródku. Trawa ponoć położona specjalnie na nasz przyjazd ;) .
A chłopaki pokazali Mai jak się robi fikołki. Mam wrażenie, że wiele się od siebie nauczyli nawzajem.





Nad jeziorem.

Po całodniowym szaleństwie dzieciaki w aucie odlatywały ;)

W międzyczasie zrobiliśmy sobie wypad naszą rodziną do Sopotu. Bo chyba nigdy nie byłam, albo nie pamiętam.
Franek szalał trochę w morzu. Antek wolał jeść ryby w restauracjach. Bo Antek po prostu kocha ryby. Zjadł też nasze porcje. A były niemałe.






Nasz koniec wakacji miał odbyć się w Krakowie. To znaczy Ja i Piotr mieliśmy sobie tam na 2 dni pojechać. Niestety, nie dojechaliśmy. Po drodze mieliśmy stłuczkę. Było poważnie. I żeby za dużo o tym nie pisać, to mamy szczęście, że jesteśmy cali. Bo czasem myślę jakim cudem są rozbite tylko auta.
I cieszymy się z tego z Piotrem jak głupi.

Zostaw komentarz do wpisu "1998 km"