Archiwum dla 12/2007
Buba
Kolor od wczoraj zmienił się z fioletowego na śliwkowy. Ale za to mniej dzisiaj boli. Cholerna futryna. I połamany (?) palec u nogi. Mam jednak nadzieję, że uda mi się założyć pantofle.

Mamy lipcowe
Mamy lipcowe to bardzo sympatyczne dziewczyny. I mają fajne dzieci. I tyle. Na więcej chyba muszę mieć ich zezwolenie….;)
Magda…

…i Magdy córeczka Hania…

fot. Magda
Patrycja z Malwinką ![]()


fot. Magda
Próby
Nie idzie nam jedzenie łyżeczką. Ja nerwy mam napięte jak struna gdy drą się jakby im ktoś krzywdę robił. 6 różnych łyżeczek, żadna nie pasuje. 8 rodzajów zupek i deserków 3 różnych firm…krzywią się jakbym im dała cytrynę do polizania. Poddaję się po 3 minutach.
Założyłam im za to uchwyty na butelki i ubaw mieliśmy po pachy, gdy próbowali trafić smokiem do buzi. Ich ulubione mleko, więc się naprawdę starali.


Sobota
Bardzo źle zaczął się dzień. Wściekła z niewyspania marzyłam tylko o tym by zaszyć się na cały dzień w łóżku. Już nie działał uśmiech chłopaków. Byłam wyczerpana. Po okazaniu złości Piotrowi postanowił kupić mi mleczko w tubce. Od razu smutki zniknęły a potem było już tylko lepiej: lody, kino…
ps. jeśli ktoś lubi angielski humor polecam film : “Zgon na pogrzebie”. Bawiłam się wyśmienicie

Więcej
Dom zapełnia się ich rzeczami. Nie wiem czy do końca mi się to podoba, ale chyba muszę się z tym pogodzić. Z czasem będzie ich więcej.



Przymiarka
Przymierzaliśmy się do siedzenia przy podniesionym oparciu. Pasy równie solidne jak wózek. Mam nadzieję, że wejdę w wprawę ich zapinania, bo takich to ja jeszcze nie widziałam…żeby przez głowę…hmm..
Nie umieją w tym siedzieć, za szerokie siedziska. Lepsze jednak będą jeszcze foteliki. Niech ta zima się wreszcie skończy (a jeszcze się nie zaczęła), bo chłopaki nie chcą już leżeć opatuleni po czubek nosa.








