Archiwum dla 03/2008
Franek jakiś czas temu
Znalazłam wreszcie płytę ze starymi fotami. Wiedziałam, że gdzieś wsadziłam..wczoraj odnalazłam. Dzisiaj cały dzień już wędrują na Flickera by się więcej nie zgubiły.
Na zdjęciu Franek, ten zobojętniały wzrok, nieskoordyowane ruchy…
Czy tęsknię za takimi dziećmi? Czasem mi się zdarza, ale wolę jednak świadome spojrzenia i uśmiechy.



4-godzinny spacer mnie wykończył. Lepszą kondycję i więcej energii miałam chyba w 6 miesiącu ciąży.
Chłopaki śpią, Piotrek ogląda tego swojego Raymonda a ja muszę się chyba od nowa wziąć za projekt bloga bo tamte nadal siedzą w moim zdechniętym laptopie. Nie został reanimowany, ale w weekend już muszę coś z tym zrobić.


Domatorzy
Moi mali domatorzy.
Nie lubią za długo przebywać poza swoim małym światem.
Mam wrażenie, że tutaj czują się najbezpieczniej.






Poświątecznie
Wróciliśmy ze Starachowic. Ja leżę chora, po raz kolejny obiecując sobie by znowu bardziej dbać o siebie.
Nie wysypiam się, chłopcy dokazują w nocy i wstają o 4:30 rano. Zbieram więc siły by z tym walczyć, by znowu się nie wściekać i nie obwiniać za to cały świat.
Śnieg, deszcz, wichury…udaję, że mi to nie przeszkadza nie wychodząc z mieszkania.
Ufff
Żyjemy i mamy się dobrze, ale dzieciaki nam się rozproszyły po całym domu, więc łazimy za nimi i pocieszamy gdy hukną na ziemię.
Ostatnio bardziej ucierpiał Franek i teraz niezła z niego beksa, ale mam nadzieję, że szybko zapomni.
Git
Uwielbiam takie ułatwiacze codziennych czynności. Krzesełka przypadły też do gustu chłopakom.










