Archiwum dla 04/2008
Afroman
Dobra, lubimy się z nich śmiać..za to oni lubią jak jest dużo piany. Płyn do kąpieli o wdzięcznej nazwie Bambi sprawdza sie doskonale…ilość nadprogramowa, ale radości co nie miara.


W kolejce…
…do ortopedy spotkałam wirtualną koleżankę Ewę i Marcysia, który uwodził głębokiem spojrzeniem niebieskich oczu. Świat jest mały. Naprawdę. Podczytujemy się nawzajem, polecamy chusty, fotografów ślubnych itd…a tu dziś pierwsze spotkanie na żywo. I miło było.
Zostaw komentarz do wpisu "W kolejce…"Weekend
Wyczailiśmy Antka. Nie może nas nie widzieć, nie może go razic słońce i nogi muszą mu wisieć. Wtedy posiedzi w wózku godzinę albo i nawet dłużej.
Weekend był bardzo ciepły i leniwy.






Pokolenia
Franek z pradziadkiem….

Antek z prababcią….

Franek z pradziadkiem i babcią….

Obserwacje
Padał dzisiaj cały dzien deszcz, więc siedzieliśmy w domu i słuchaliśmy baby radia.
Dzisiaj byli naprawdę niesamowicie grzeczni, jakby wyczuwając, że ja nienajlepiej się czuję.
Z ich pokoju dobiega mnie czasem głośny śmiech..jeden rozśmiesza drugiego i nawet nie umiem rozszyfrować w jaki sposób..po prostu stoją po obu stronach przewijaka i się śmieją w głos. Płacz też jest zaraźliwy, więc gdy któryś upadnie, jednocześnie przytulam i głaszczę poszkodowanego oraz rozśmieszam drugiego. Ot, taka rola matki bliźniąt. Fajna rola, bo obserwacja dwójki dzieci w tym samym wieku, analizowanie ich zachowań, czym się różnią, w czym są podobni jest naprawdę wspaniałym przeżyciem.
Np. siedząc w krzesełkach często podwijają tę samę nogę.
Franko muzykant
Franek uwielbia muzykę. Gdy tylko jakąś usłyszy natychmiast podskakuje, robi to zupełnie spontanicznie.
Nawet gdy mu się zanuci nie ignoruje żadnego dobiegającego jego uszy dźwięku.
Fajnie tak na niego patrzeć wtedy.

London, Paul and we
Działo się wszystko bardzo szybko. Zaliczyliśmy w te niespełna 20 godzin chyba wszystkie środki transortu. Deszcz nas nie oszczędzał. Tęcza to chyba tam codzienne zjawisko, gdyż na przemian padał deszcz i świeciło słońce.
London Eye robi niesamowite wrażenie, gdyż jest wielkie i faktycznie widać chyba wszystko.
Londyn bardzo mi się podobał, szczególnie Covent Garden, ale cholernie stęskniłam się za dzieciakami. Przywieźliśmy im za to dużo prezentów od nas oraz od Paula i jego rodziny.
Paul, thanks for everything!
























