Archiwum dla 07/2008
Cool Days
Od kilku dni jest u nas Paul. Jest naprawdę wesoło, pokazujemy mu Wrocław, podsuwamy pierogi…i nieważne jest to, że w dniu jego przylotu popsuł nam się samochód, padł mi komputer, zmywarka zalała kuchnię i Franek podłapał zapalenie ucha..to wszystko na raz jakoś mnie nie przytłoczyło, bo dni mijają naprawdę ciekawie i bez pośpiechu.
A za tydzień będziemy już w Portugalii. Bez dzieci, bez ich jęków, ale i bez ich wołania “mama”.
Smaki
Jem jak zwykle różne dziwne kombinacje smakowe, ale nikogo już to nie dziwi. Czasem tylko słyszę: smakuje ci to? Bardzo.
I nabieram przy tym ochoty na gotowanie, bo ta książka jest piękna, gdyż ma piękne zdjęcia.
Hmmm, może to?

A dziś..
A dziś będzie przyjęcie urodzinowe: balony, prezenty, świeczki w kształcie jedynki i wszystko to, co powinno być. By byli szczęśliwi.



Over
Mam wrażenie, że tylko o tym myślę ciągle. O tym zdechniętym aparacie, ktorym nie zdążyłam się nacieszyć. I tym bardziej mi smutno, że za kilka dni jedne z ważniejszych dni.
Zostaw komentarz do wpisu "Over"…
Dla nich to jest taki duży wysiłek…zrobić te kilkadziesiąt kroków przez cały pokój. A ja siedzę i leniwym wzrokiem patrzę, jakby wcale mnie to dziś nie obchodziło, nie dotyczyło….bo dziś mi smutno, choć bardziej czuję rozczarowanie, że znowu wyszło jak zawsze…
Zostaw komentarz do wpisu "…"























