Cool Days
Od kilku dni jest u nas Paul. Jest naprawdę wesoło, pokazujemy mu Wrocław, podsuwamy pierogi…i nieważne jest to, że w dniu jego przylotu popsuł nam się samochód, padł mi komputer, zmywarka zalała kuchnię i Franek podłapał zapalenie ucha..to wszystko na raz jakoś mnie nie przytłoczyło, bo dni mijają naprawdę ciekawie i bez pośpiechu.
A za tydzień będziemy już w Portugalii. Bez dzieci, bez ich jęków, ale i bez ich wołania “mama”.



Ale będziecie się byczyć
Poproszę pocztówkę