…
Ostatnie kilkadziesiąt godzin to czuwanie, usypianie na rękach, głaskanie, klepanie i szeptanie pod nosem: damy radę, bo muszę się jakoś pocieszać. Dowiedziałam się, że istnieje taki silny strach o życie i zdrowie własnego dziecka, aż brzuch boli .
Ostry dyżur, zapelenie oskrzeli i męczenie Antka antybiotykami, kroplami, fridami, by choć 30 minut mógł przespać bez wybudzania przez zatkany nos. Oddychanie przez usta ciężko mu idzie. Spanie w ogóle ciężko mu idzie a przez to i mi. Ale jak to Piotr powiedział: co nas nie zabije, to nas wzmocni i tego się trzymam.




Dużo zdrówka życzymy dla Antka.
Cała nasza trójka trzyma kciukiby choroba szybko sobie poszła!
Ucałujcie Antosia od nas.
Trzymaj się Franek. Będzie dobrze. Trzymamy kciuki
Zdrowia, malutki. Sił mamo..
Trzymaj się Sylwia, Antoś na pewno szybko z tego wyjdzie… Życzymy mu dużo zdrówka a Wam tej siły, którą mają tylko rodzice… Pozdrawiam i do szybkiego zobaczenia!
Kochana, wiem, co czujesz i przez co przechodzisz bo sama to przeżyłam tyle,że chyba w jeszcze gorszej sytuacji i wierz mi, że matka zniesie wszystko a już niedługo będzie dobrze i Antoś będzie zdrowy jak ryba a ten koszmar będzie tylko złym wspomnieniem. Wiem też, że teraz mało które słowa mogą Ci pomóc ale BĘDZIE DOBRZE BO M-U-S-I !!!!!!!
>Dowiedziałam się, że istnieje taki silny strach o życie i zdrowie własnego dziecka, aż >brzuch boli
Oj, istnieje… doskonale pamiętam ten ból, towarzyszył mi, dopóki psychiatra nie przepisał mi Lorafenu i antydepresantów…
Kochana, antybiotyk na pewno pomoże i już niedługo Maluszek będzie spał zdrowiutko i spokojnie. Mój Piotruś też przez to przechodził, a my razem z nim. Ściskamy mocno!!!
trzymajcie sie, po deszczu zawsze jest slonce!
Szybciutko wracaj do zdrowia ! Sylwia dużo siły życzę i przesyłam masę fluidków:)