Luty « 2009 «  lilaBlog

Archiwum dla 02/2009

27-02-2009 | Komentarze (5)

Franek i kaczka dziwaczka

img_4847.jpg

Zostaw komentarz do wpisu "Franek i kaczka dziwaczka"

27-02-2009 | Komentarze (10)

O co kaman?

Młodzież dzisiejsza używa dziwnych znaków. Co znaczy to:

<3

albo to?

<33

jak rany nic nie kumam…niech mi to ktoś wytłumaczy.

Zostaw komentarz do wpisu "O co kaman?"

26-02-2009 | Komentarze (9)

Słucham sobie chilizet (dzięki Madzia) i trzaskam sobie szósteczkę weidera. Byłam pewna, że to jakiś niemiec, serio. A tu dziś wikipedię odpaliłam i czytam, że on jednak kanadyjczyk. No niech mu będzie, zaczęłam, to skończę. I już. Nowa fryzura, talia osy i powrót do pracy. Za 4 dni.

Zostaw komentarz do wpisu "…"

25-02-2009 | Komentarze (16)

Oto ja. I mój syn.

Fryzura nowa, bo z dzisiaj. Kurze łapki stare, ale nie pamiętam od kiedy są. Lubię je nawet.

zdjecie-47.jpg

zdjecie-43.jpg

Zostaw komentarz do wpisu "Oto ja. I mój syn."

25-02-2009 | Komentarze (16)

Tata czuwa

Tata czuwa

Zostaw komentarz do wpisu "Tata czuwa"

18-02-2009 | Komentarze (12)

Man in black

Oni mi kiedyś wypomną to paradowanie w rajtuzach…

A.img_3305.jpg

Zostaw komentarz do wpisu "Man in black"

16-02-2009 | Komentarze (18)

Nurek Antonio

img_4296_a.jpg

Zostaw komentarz do wpisu "Nurek Antonio"

15-02-2009 | Komentarze (1)

Maciej i reszta…

…czyli Ania i Grzesiek (starszy syn Michał w tym czasie spał). Oni zawsze o nas pamiętają jak wpadają na stare śmieci.
Jak widać macierzyństwo Ani bardzo służy. Wygląda kwitnąco :)

ps. Antek też się załapał…;)

img_4170.jpg

img_4230.jpg

img_4222.jpg

img_4207.jpg

img_4188.jpg

img_4208.jpg

Zostaw komentarz do wpisu "Maciej i reszta…"

14-02-2009 | Komentarze (5)

Laura

Jak już chłopcy w końcu zauważyli, że Laura do żywy człowiek a nie lalka, to dotykali, całowali a Antek nawet jej przyniósł swojego miśka. Bo Antek wie jak zdobyć serce kobiety.

img_4015.jpg

img_4033.jpg

img_3951.jpg

img_4006.jpg

Zostaw komentarz do wpisu "Laura"

12-02-2009 | Komentarze (1)

Myśli

Lenie się. Dzieci wariują obok mnie na kanapie. Wpychają mi palce do oka (nie za duzi już na takie wygłupy?),  Franek gada do monitora. Gada po swojemu, bo po mojemu nic nie umie. A nie: am, mama i tata to jeszcze od czasu do czasu łaskawie zawoła. Antek syczy jak wąż, moja to zasługa, nie węża. Bo go nie mamy. Całe szczęście.
Dzisiejszy wyjazd na narty odwołany. Zawieruchy i inne takie nie sprzyjają zjazdom. A ja ubolewam. Uwielbiam to, jak fotografowanie.

Zostaw komentarz do wpisu "Myśli"