Archiwum dla 06/2009
I’m watching you
Dziś rano wysłał mi to mój mąż. Ale dziś mu pozwalam mnie obserwować. Bo ma imieniny.
Życzę Ci nadal tyle wytrwałości. Ja bym chciała mieć choć odrobinę jej.
Zostaw komentarz do wpisu "I’m watching you"Start
Zapraszam Cię na randkę mała…słyszę po jego powrocie. I ruszamy. Po drodze stacja, piwa alkoholowe i bez…, czasem pizza z pobliskiej pizzerii i jedziemy. Najbardziej lubimy jeździć do Wrocławia. Zawsze coś fajnego nowego widzimy. Opowiadamy sobie jak lubimy to miasto. On mi setny raz potwierdza: damy radę. Bo szkoła fajna, ale dużo godzin poza domem. Szkoła jest obok Ostrowa Tumskiego. Jak bosko. Będzie czasem tam wpadał na ławkę z synami. Ja w przelocie powiem im, że mama tęskni. Damy radę. Musimy. Przedszkole, praca, szkoła, gotowanie, pranie. Koniec oglądania seriali wieczorami? Pewnie będę za ten czas wymyślać menu na drugi dzień.
Lubię te randki. Wiele ich już było. Ale każda inna. Zawsze inna muzyka, inne rozmowy. Ale zawsze wieczorem, w nocy. Światła miasta mnie nastrajają. Bujam się w rytm muzyki, czasem powolnej, czasem szalonej. Przejeżdżając przez Plac Solny oglądam kwiaty. Tysiące kwiatów.
Jutro idę na terapię. Czas start.
Zostaw komentarz do wpisu "Start"30
Jakby mnie długo nie było, to proszę mnie wezwać przez jakąś komórkę czy coś. Bo zamierzam na podłodze robić fizycznie ciężkie rzeczy. Do urlopu zostało 30 dni.
Adieu.
Zostaw komentarz do wpisu "30"Integracja
Spotkanie firmowe, ale w weekend. Udane. Antek jak zwykle przesiadywał w towarzystwie dziewczyn. Franek jak zwykle jadł.
W piątek Kamila i Wojtek pomogli nam odkryć Jazz Klub Rura.Genialny. Świetne koncerty. Wrócę tam jeszcze.
zdj. : Ja, Piotr, moja siostra Ania






Bób i papaja
Co jest dobrego w bobie, że się tak ludzie zajadają? Czytam o tym na blogach, że dobry.
Jadłam. Niedobry. Niedobry jak banany. Bez smaku dla mnie.
Wino piję. Słucham Coldplay. Leci w tv Dr House, ale nie oglądam. Zapodam sobie Californication.
Antek i Franek śpią. Przewijałam dziecko śpiące na brzuchu. Nie lada sztuka, mówię Wam. Dali mi dziś popalić. Aż dziwne, że tak ich ciągle pouczałam, bo przecież głos straciłam. Pieję jak kogut. Choć 2 osoby mi powiedziały, że głos mam dziś całkiem seksowny. Niech będzie.
Za miesiąc kończą 2 lata. W głowie obmyślam: gdzie, co, jak. Jakie torty? Ile balonów? Czy to ważne? Pewnie trochę tak. Ważniejsze jest jednak to, że:
Antek ma rozbrajający uśmiech.
Franek nieprzenikniony wyraz twarzy.
Obaj uwielbiają kandyzowaną papaję. Rodzynki już nie kręcą.
Mam ciągle dziwne sny. Krokodyle to norma. Małe krokodyle w wannie a potem wielkie w kanałach. Właścicielami krokodyli są moi różni znajomi. We śnie to takie normalne: wchodzę do mieszkania, patrzę: krokodyl. Fajnie. Jak ma na imię? Jak szybko rośnie?
Mac zdechł. idę napić się wina, bo oddadzą mi go za miesiąc. Bezlitośni.
Zostaw komentarz do wpisu "Bób i papaja"Maciej
Macieja zdjęcia już kilka razy wrzucałam. Bo lubię Jego fotografować.
Tutaj z serii: w koszu na zabawki Antka i Franka

Zapowiedź
Pierwszy raz wynajęliśmy z Piotrem studio fotograficzne. Świetnie się bawiliśmy.











