Archiwum dla 09/2009
c.d.
mam swoje słabości. czuję teraz, że wzięły mnie w swoje szpony i mocno trzymają, jestem zniewolona, ale dobrze mi z tym. nie chcę zmieniać…
dzień był całkiem inny, inny niż sen. może nawet lepszy…
Kto tam? kto jest w środku?
Zaglądam wgłąb siebie. Zadaję sobie milion pytań, na które znam odpowiedzi, ale boję się je wypowiedzieć na głos.
Mam za dużo snów. Śni mi się często dzień następny. Czekam więc czy to się wydarzy. Tak jak dziś….czekam czy spełnią się sny.
Hey – Kto tam? Kto jest w środku?
Zostaw komentarz do wpisu "Kto tam? kto jest w środku?"Sylwia, wszystkiego najlepszego!
Z okazji urodzin wszystkiego najlepszego Kochanie.
Piotr
Zostaw komentarz do wpisu "Sylwia, wszystkiego najlepszego!"Piątek
Spontaniczny wypad nad staw. Przecież mamy tak blisko, a prawie tam nie bywamy..gdyby nie sąsiedzi, pewnie też byśmy nie pojechali. Chłopcy zachwyceni. A kiełbasa z grilla własnoręcznie zbudowanego to dopiero smakuje….
Wieczorem wcale gorzej nie było. Karaoke w pubie z Zoltanami i z tymi samymi sąsiadami zwaliło mnie z nóg. Prawie że dosłownie. Śpiewać nie umiem, ale co tam, mam inne zalety. Wieczór bardzo udany, poranek dzisiejszy bardzo ciężki.





Zawsze coś…
Od wczoraj jestem z nimi w domu. Bo chorzy. A ja już zapomniałam jak to jest siedzieć z nimi i gdy oni robią megabajzel a ja sprzątam, nie wiem po co…. I zawsze gdy wieszam pranie na balkonie oni coś wykombinują. Dziś było nie inaczej. Skończyło się na ostrym dyżurze chirurgicznym z Frankiem, bo Antek ugryzł go w palec, który wcześniej mu przytrzasnął (niechcący). No i palec wygląda nienajlepiej, ale był dzielny u chirurga, więc będzie dobrze. Zagoi się zapewne. Od dziś wieszam pranie w nocy.

Spacer
Stację mamy bardzo blisko. Często sobie więc tam chodzimy. Bo lubią pociągi. Szczególnie Franek.



Tu i teraz
Znowu tu siedzę. Zamiast prasować, myć podłogi, odsunąć pralkę by poszukać czegoś, czego nie pamiętam, ale to na pewno było coś ważnego i miałam tego pilnie poszukać. I gdy tak siedzę, myślę sobie: przecież ta podłoga może być jeszcze chwilę brudna, przecież ta rzecz mi w tej chwili nie jest potrzebna, a bluzkę zakryję tak czy siak swetrem i nie będzie widać, że pognieciona.
I myślę sobie, że ta chwila jest ważna. Tu i teraz i więcej się nie powtórzy, bo czas mija. I dobrze jest mi przesuwać palce po białych klawiszach, popijać wódkę z sokiem pomarańczowym z mrożonymi truskawkami zamiast lodu. I w szlafroku, jeszcze nie do końca sucha, bo nie lubię tracić czasu na takie rzeczy. Bo jestem trochę niedokładna.
Michael Bublé, drink, myśli. Tylko to się liczy. Tu i teraz.
Kurs Sushi
HA! Już umiem robić Sushi. Umiemy – z Qsią. Sam Kurt Scheller nas nauczył przy okazji świetnie nas rozbawiając
. A my zrobiłyśmy tyle sushi, że nawet nie zdołałyśmy tego wszystkiego zjeść…:)
Weekend w Warszawie był bardzo udany. Szkoda, że tak szybko minął.
Dzięki Wam Qsiu i Michale!








