Archiwum dla 11/2009
Poznań
Co potrzeba do tego by wieczór był udany?
Poznań+sushi+wino+fajne dziewczyny….
Oj taaak. Sushi, które zrobiła Patrycja smakowało wybornie. I do tego jaka ilość…:)
A oprócz tego tyle jedzenia, że…ach…Gosia przesadziła
..i moje nawyki szlag trafił, ale warto
.
A torcik malinowy…powiem tak: najlepszy tort jaki jadłam w życiu…
Ale ja o jedzeniu mogę długo pisać i gadać, więc już skończę, bo dziś dieta
.
Dzięki Gosia za wszystko!
Pośpiech
Idę chodnikiem w stronę domu. Obcasy butów odbijają się echem. Jest już ciemno. I nagle znowu to robię. Staję. Zamykam oczy. Biorę głęboki wdech, wypuszczam powoli powietrze i mówię sobie: luuuzzz, bo znowu mam zaciśnięte pięści. Nie, nie ze stresu.
Z pośpiechu…nie mam czasu na spacer. Ale co to jest? Nie pamiętam. Nie umiem już spacerować. Zawsze idę gdzieś, zawsze idę szybko i wkurzam się na niego. Bo trzymając mnie za rękę idzie za wolno. Więc wypuszczam, pędzę gdzieś, nie wiem gdzie. Klnę pod nosem, że za wolno idzie, że nie tak, że za krzywo.
Rano wstaję, w pośpiechu wstawiam wodę, zbieram pranie, wieszam nowe , rozrzucam rzeczy naokoło…tu puder, tam trzecia bluzka, której jednak nie założę. Budzę dzieci, płaczą, gonię ich po domu, bo nie chcą się ubierać, wyginają się, bezwładnie opadają na podłogę…więc pozwalam im wybrać jakie mają ubrać dziś spodnie, przez co znowu jest bałagan…
Ale nadchodzi taki moment, że zbyt napięte mięśnie bolą. I wtedy znowu na moment staję, otwieram dłonie, opuszczam bezwładnie ręce i obiecuję sobie setny raz: od jutra nie będę się śpieszyć…
Poległ
Syn mi nie dotrwał do końca wieczorynki. A dziś był Garfield.
To ten syn młodszy o minutę.
A ostatnio..
- Ty tym myjesz włosy?
- Nooo, to szampon przecież..
- Nie, to żel pod prysznic…
- Serio?
A ja od iluś tam dni myję włosy żelem pod prysznic i jest ok. To znaczy włosy jakieś nie teges, dziwnie się układają, ale co tam..i tak mam fiolety pod oczami, już gorzej być nie może.
Jelitówka, każdy wie co to. Nie, nie ja. Dzieci. Wezwaliśmy SOS, czyli babcię. By dać odpocząć drugiej babci.
W szkole mam zaległości, w pracy urwanie głowy. W domu…wesoło i chorowicie.
Cud, że rano wstaję, choć trwa to wieki. Dajcie mi jeden dzień wolnego. Nie pamiętam nawet co to.
Pearl Jam “Got some”.
Na rozruch.
I love apple
Wieczorem wrzucę jeszcze jedno z serii, bo okazało się, że naklejka trzyma się bardzo mocno i nawet prysznic jej nie straszny…więc rano w porywie weny jeszcze jeden pomysł zrealizowałam, który bardziej mi się podoba
Zostaw komentarz do wpisu "I love apple"
Czas
Teraz jest taki czas, by wreszcie coś zrobić…po to, by pewnego ranka wstać z łóżka i powiedzieć do siebie: Tak, jestem w tym dobra! Nadaję się.
Póki co miliony wątpliwości. Jak zawsze. Często myślę o tym, że to nigdy nie nadejdzie. A nie powinnam ciągle tak myśleć.
Wiele rzeczy mnie przerasta.
w Starachowicach
Długo tam byli, ale już mam ich w domu. Ta cisza bez nich była czasem nie do zniesienia.
Zostaw komentarz do wpisu "w Starachowicach"

















