Nowy Rok
Nie będę pisać postanowień, bo to nie ma sensu. Nie umiem potem ich dotrzymać.
Nie będę robić też podsumowania, bo to co się wydarzyło, pisałam wcześniej.
Lubię pisać co jest tu i teraz. A teraz jest Karpacz i domek, jest Czarna Góra w Czechach i narty.
Jest nasza ekipa zoltanowska , 20-osobowa, więc nie cała, ale większość i ledwo się tu mieścimy, ale jest wesoło. I tak w sumie 5 dni.
A ja nic nie muszę. I nawet nie wiem czy będą zdjęcia, bo wczoraj widoki były piękne, ale aparat został w domku. A dziś aparat zabrałam, ale taka mgła, że nic nie widać. I może tak ma być.
No dobra.
Może tylko jedno podsumowanie:
Mam fajnego męża. Bo zabrał mnie do SPA kilka dni temu i usmażył mi na kacu dziś, w Nowy Rok jajecznicę. I czeka na mnie na stoku gdy usiądę i mówię: Nie jadę dalej…jestem zmęczona…mam dość.
I dzieci. Najpiękniejsze na świecie. Co widać poniżej.
Franek
Antek







zazdroszczę tych nart, moje w garażu zakurzone, już nie pamiętam kiedy na nich szusowałam, a Karpacz też lubię… a pamiętasz zimowisko sto lat temu:) a w nowym roku po prostu spełnienia marzeń.
Pewnie, że pamiętam to zimowisko…tam się nauczyłam jeździć.
Oj działo się tam, działo…musimy kiedyś powspominać skradanie się do innych pokojów po nocach, he he
Ale adrenalina była…i ma się co wspominać
Oj, nie tylko dzieci są piękne w tej rodzinie
Wszystkiego Wam życzę po prostu
Amen
Oby więcej takich chwil i wpisów!
Fajne zdjęcia!
Nie wiem dlaczego umknął mi ten post. Najzwyczajniej w świecie go nie zauważyłam
A jest fajny. Prawdziwy. Taki jak lubię. Emi ma taki sam sweterek jak Antek
Identyczny. Wszystkiego NAJ w Nowym Roku!
Wiem, widziałam go u Ciebie..ten sweterek