Weekend
Ten weekend był dość intensywny. W sobotę zawitali do nas Ula z synem Brunem a potem wszyscy razem pojechaliśmy do Vapiano. Włoska kuchnia, włoski gwar. Nigdy tyle nie chodziłam w restauracji zamiast siedzieć. Podobało mi się, tym bardziej, że byliśmy tam w kilkanaście rodzin z dzieciakami. Niezła ekipa. I to nie tylko z Wrocławia, ale i z Warszawy, Katowic i Jeleniej Góry. Było świetnie.
Ja, zamiast wcinać pyszny deser biegałam z aparatem, choć przyznaję się, że nie opanowałam robienia zdjęć w ciemnych pomieszczeniach a i moja lampa też nie podołała. Więc wyszło jak wyszło, ale co tam…
Kilka wybranych (szkoda, ze nie wszystkie, ale może się uda
) w kolejności zdarzeń mniej więcej











fot. Piotr

oraz kilka zdjęć autorstwa Uli:


Babcia śmiga
Na naukę jazdy na nartach nigdy nie jest za późno..szczególnie gdy babcia nie wygląda* jak babcia ![]()
Oto moja mama..dziś założyła pierwszy raz na nogi narty..
fot. moja siostra Ania.
Ja w robocie byłam.
* “nie wyglądanie” na swój wiek mam chyba po mamie…

Kąpiel
czyli powalające spojrzenie Antoniego oraz ulubiona zabawa Franciszka – pianka do golenia, moja, nówka. Już prawie nie ma


Wdech, wydech
Siedzę w domu, bo Oni są chorzy i ja jestem chora.
A więc piję wino i melisę na uspokojenie. Z przewagą melisy.
I chciałabym zgłosić świnkę peppę i krecika do nagrody nobla, oskara…obojętnie. Gdzieś można?
Życie mi ratują.
Moments
Jakiś czas temu podcięłam im grzywki. Od tamtej pory Piotr co rano wzdycha jak ich widzi. Aha. I pochował wszystkie nożyczki w domu. Przyznaję się do porażki. Bo cięcie zrobiłam jedno i więcej się nie dali. Nie chciałam później poprawiać, bo wiem co z takiego poprawiania wychodzi…brak grzywki. Więc niech będzie jak będzie. W końcu to tylko włosy. Nigdy nad włosami nie lamentowałam. Zawsze odrastają
.



Made by Nokia
Robię porządki na dysku. Usunęłam przez ostatnie kilka dni ponad 2 tysiące zdjęć. Ileś tysięcy zostawiłam, pewnie nigdy nie ujrzą światła dziennego.
Ale tak sobie pomyślałam, że zdjęcia robione komórką też mają jakąś swoją historię.
I tak oto fajnie powspominać:
Tego mmsa dostałam od Piotra jak był na obozie nad morzem:

sesja w studio (mnóstwo zdjęć stamtąd też gdzieś jest, zapomnianych)

tego dostałam jak chyba byłam w szkole (Antek z kwiatkiem dla mnie)

odprowadzałam Franka do przedszkola:

A tu lato, za którym pewnie większość tęskni:

A to mnie rozbawiło, bo jeszcze trochę przylizana fryzura (w pracy)

.
Poddałam się, nie pierwszy raz. Ale chyba na dobre wyszło to moim dzieciom.
Wylałam wczoraj trochę łez, potem wychyliłam kilka mocnych drinków i poczułam ulgę.
I myślałam, że będzie ta ulga trwała dłużej, ale dziś nie jestem już taka wyluzowana.
Czekam aż przejdzie.














